Bez kategorii Ciało Kosmetyki

Naturalne opalanie : Samoopalacz Lavera

Jako wielka fanka ciemnej karnacji z przyjemnością przetestowałam samoopalacz firmy Lavera.

Samoopalacz Lavera

Sprawdź w sklepie Organeo »

Moje doświadczenie z tego typu kosmetykami jest przeogromne. Testowałam bardzo, bardzo dużo samoopalaczy: od zwykłych drogeryjnych kosmetyków, aż po perełki od znanych marek.

Jako, że lubię dosyć mocną opaleniznę, na początku byłam sceptycznie nastawiona do produktu Lavery. Byłam przekonana, że naturalny kosmetyk nie da mi takiego efektu jak chemiczny. Tutaj Lavera mocno mnie zaskoczyła.

By cieszyć się piękną, naturalnie wyglądającą opalenizną przez cały rok musimy trzymać się kilku zasad.

1. PRZYGOTOWAĆ SKÓRĘ DO NAŁOŻENIA SAMOOPALACZA!

Pierwsza i moim zdaniem najistotniejsza zasada o której trzeba pamiętać.

  • Porządny peeling

By nasza skóra wyglądała jak najlepiej musimy pozbyć się martwego naskórka. W tym przypadku potrzebujemy mocnego, gruboziarnistego peelingu, który skutecznie oczyści naszą skórę.

  • Nawilżenie skóry

Nałożenie balsamu przed samoopalaczem jest moją żelazną zasadą i regułą, której zawsze się trzymam. Raz zapomniałam o wykonaniu tej czynności i skończyłam z okropnymi plamami na nogach.

Balsam powinien głęboko nawilżyć naszą skórę i najlepiej żeby szybko się wchłonął. Osobiście korzystam z rozświetlającego balsamu do ciała firmy JOIK. W składzie znajdziemy olejek ze słodkich migdałów, który idealnie nawilża skórę, a delikatne drobinki nadają jej blasku.

Na tak przygotowaną skórę możemy nałożyć produkt Lavery.

2. DOKŁADNIE ROZPROWADZIĆ KOSMETYK

Banalna zasada, lecz bardzo, bardzo ważna. Musimy dokładnie i przede wszystkim równomiernie rozprowadzić kosmetyk na całym ciele.

Niestety na naszym ciele znajdziemy dość kłopotliwe miejsca takie jak kolana, łokcie, dłonie i stopy. Są to wyjątki od reguły i trzeba je potraktować w wyjątkowy sposób.

Łokcie i kolana mają to do siebie, że przybierają o około 2 tony ciemniejszy kolor niż reszta ciała. Jak sobie z tym radzę?

Chwilę po aplikacji kładę na łokciach/kolanach zwykłą chusteczkę higieniczną i leciutko zbieram nią powłokę jaką zostawił po sobie kosmetyk.

Dłonie i stopy również nie stanowią problemu. Nigdy nie nakładam na nie samoopalacza jak na inne partie ciała. Gdy zdarzy mi się je nim zabrudzić, dokładnie to zmywam. By nie odróżniały się one od reszty ciała robię małą mieszankę – przygotowuję sobie małą porcyjkę z balsamu oraz samoopalacza (proporcje 50/50) i nakładam na dłonie oraz stopy. Daje to porządany efekt i zapobiega brzydkim plamom i zaciekom.

3. BARDZO DBAĆ O NAWILŻENIE SKÓRY

Kiedy stosujemy samoopalacz musimy dbać o to, żeby zawsze nasza skóra była nawilżona. Gdy staje się ona sucha kosmetyk bardzo brzydko się łuszczy, ściera oraz tworzy nieestetyczne plamy. Głęboko nawilżona skóra dłużej utrzyma efekt pięknej opalenizny.

MOJE DOŚWIADCZENIE Z SAMOOPALACZEM LAVERA

Moja skóra przed nałożeniem kosmetyku:

1

Mam średni odcień skóry. Nie jest ona blada, ale też nie nazwałabym ją śniadą.

Skóra po I aplikacji:

2

Po pierwszym zastosowaniu uzyskałam delikatny oliwkowy odcień. Opalenizna pojawiła się po około 3-4 godzinach. Z Laverą nie uzyskamy natychmiastowego efektu, jak w przypadku większości chemicznych samoopalaczy. Jak dla mnie jest to dobra opcja dla ludzi, którzy chcą zachować opaleniznę na dłużej. Efekt samoopalacza chemicznego jest w porządku, gdy chcemy uzyskać opaleniznę na jakąś okazję, na przykład przed imprezą.

Skóra po II aplikacji:

dd

Efekt po drugiej aplikacji kosmetyku. Jak dla mnie satysfakcjonujący! Po dwóch użyciach samoopalacza Lavery uzyskałam piękny oliwkowo złocisty kolor o którym marzyłam. Dwie aplikacje w tygodniu dają mi idealną opaleniznę. By uzyskać mocniejszy efekt polecam zwiększyć to do trzech razy, ale pamiętajmy by nie przesadzić!

MOIM ZDANIEM

Jestem jak najbardziej na TAK. Samoopalacz sprawdził się u mnie doskonale. Do gustu przypadła mi jego konsystencja i bardzo łatwa aplikacja.

Dalsze plusy – dobrze zaaplikowany samoopalacz nie pozostawił smug, plam oraz wszelkich niepożądanych śladów. Ładne, równomierne krycie.

Co do koloru – również jestem bardzo zadowolona. Stosując ten kosmetyk nie będziemy straszyć pomarańczowym ciałem!

Samoopalacz Lavera pozostawia na skórze złocisto oliwkowy odcień. Nawet gdy aplikujemy go kilka dni pod rząd do uzyskania mocniejszego efektu, kolor nie przejdzie w pomarańcz, a w złocisty brąz.

Ścieranie się samoopalacza

Nie oszukujmy się. Stosowałam multum tego typu produktów i każdy, co do jednego ścierał się po kilku dniach, ew. tygodniu. Plusem Lavery jest to, że ściera się stopniowo i równomiernie. Nie pozostawia nas z okropnymi plamami w miejscach zgięć, tylko delikatnie schodzi z ciała. Pozostałości spokojnie możemy usunąć wykonując peeling.

Zapach

Należy pamiętać, że większość kosmetyków naturalnych posiada dość specyficzny zapach. Na początku Lavera zniechęciła mnie zapachem samoopalacza, ale przestało mi to przeszkadzać, kiedy zauważyłam, że nie utrzymuje się on na ciele i po chwili znika.

Skład INCI

Producent gwarantuje stu procentową zawartość roślinnych składników aktywnych. Przypatrzmy się składowi: duża ilość składników pozyskiwanych z upraw organicznych oraz naturalnych olejów.

Water (Aqua), Glycine Soja (Soybean) Oil*, Alcohol*, Dihydroxyacetone, Glycerin, Erythrulose, Myristyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Fragrance (Parfum)**, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Potassium Cetyl Phosphate, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**, Coumarin**, Eugenol**, Benzyl Benzoate**, Benzyl Alcohol**

* ingredients from certified organic agriculture

** natural essential oils

Dodatkowo warto wspomnieć, że Lavera posiada również samoopalacz do twarzy z tej samej serii.

Samoopalacz do twarzy Lavera

Sprawdź w sklepie Organeo »

Podsumowując:

Od lat testuje tego typu kosmetyki i w końcu znalazłam mój NUMER 1. Daje mi wszystko czego oczekuję od porządnego samoopalacza i jest bardzo wydajny. Mogę go polecić z czystym sumieniem.

Drogie czytelniczki! Nie zapominajcie o opisanych wyżej zasadach stosowania samoopalaczy, bo to one w pięćdziesięciu procentach przyczyniają się do sukcesu. ; )

Wiktoria Świątek

Kilka słów o autorze

Studiuję grafikę komputerową na Akademii Sztuk w Warszawie. Kocham piękno, barwy i nasycenie. Moim kosmetycznym „konikiem” jest makijaż. Czerpię niesamowitą radość z wykonywania make -upu sobie jak i innym. Uwielbiam obserwować metamorfozy i podkreślać w kobiecej urodzie to, co najpiękniejsze. Uważam, że każda kobieta ma w sobie ogromne pokłady klasy i blasku, które można wydobyć, wyeksponować i pokazać całemu światu. Dbając o siebie przy pomocy naturalnych produktów, dbam o środowisko i zarazem zapewniam sobie zdrowie i dobry wygląd.

Pozostałem wpisy:

  1. Och jak chciałabym go przetestować!

  2. Wygląda na bardzo przyjemny.

  3. Ja zakochałam się w balsamie samoopalającym firmy BeautyLab – jest fantastyczny 🙂

  4. Monika Wiśniewska

    Co do opalania polecam tą pomadkę https://eko-banka.pl/pl/p/LAVERA-BIO-Balsam-pomadka-do-ust-SPF-10-4%2C5g/851 warto sie zabezpieczyc na nadchodzące coraz szybciej lato 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. co do stronki mają fajne, tanie i ciężko dostępne szampony na wagę. Sprawdziłam i polecam 😀 https://eko-banka.pl/pl/c/SZAMPONY-NA-WAGE/69

  5. Michalina Grzegorz

    A ślady na białych ubraniach?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>