Jak zrobić domowe wino – krótki przewodnik

Tego lata po raz pierwszy robiłem swoje domowe wino. Miałem przepis, podstawowy sprzęt, a owoce zebrałem sam na działce. Targały jednak mną wątpliwości i wydawało mi się, że marnuję nie tylko swój czas, ale i 7 kilogramów czerwonych porzeczek. Efekt końcowy przerósł moje najśmielsze oczekiwania, a ci, którzy powątpiewali i pobłażliwie uśmiechali się jak przelewałem kolejne wiadra, teraz sami wyciągają z komórek zakurzone winiarskie balony. Wino, które zrobiłem ma fantastyczny smak, dużą moc i jest całkowicie naturalne tzn. nie zawiera w sobie polepszaczy, sztucznych aromatów, ani siarczanów i innych chemicznych substancji utrwalających. Ale od poczatku… Spróbujcie zrobić to co ja, a zapewniam, że się nie zawiedziecie.

20130831_142702

Czego potrzebujemy, aby zrobić wino w domu

Nigdy nie robiłem, ani nawet nie przyglądałem się procesowi wytwarzania domowego wina. Zatem jako laik postanowiłem zdać się na fachowców, których znalazłem oczywiście w sieci. Trafiłem na stronę firmy Euro-win z Jasła, która oferuje szeroki wybór akcesoriów do wyrobu wina i nie tylko wina, bo także piwa, koniaków i innych alkoholi. Po krótkiej telefonicznej konsultacji kupiłem cały zestaw do produkcji wina w domu z 15-litrowym balonem i kilkustronicową „instrukcją obsługi” (taki zestaw „mały winiarz”). W zestawie znalazły się także: korek, rurka fermentacyjna, alkoholomierz (od razu mówię, że nieprzydatny, ale o tym potem) i woreczki z niezbędnymi składnikami, czyli drożdże, pirosiarczym potasu (naturalny środek do czyszczenia instalacji), pożywka dla drożdży i naturalny środek do klarowania wina. Poza tym potrzebujemy oczywiście owoców, z których zrobimy wino. Polecam te, które najobficiej rosną w sąsiedztwie waszego domu, albo na działce. Znawcy twierdzą, że wino można zrobić dosłownie z każdego owocu.

Matka drożdżowa

Początki są mało spektakularne. Talerz umytych, przebranych porzeczek rozgnieść łyżką tak, aby puściły sok fachowo w winiarstwie zwany moszczem. Staramy się żeby moszczu było około 0,5 litra, a jeśli brakuje przecieramy rozgniecione owoce jeszcze przez sitko (nie metalowe). Moszcz wlewamy do butelki i dodajemy do niego drożdże. Idąc za radą eksperta nabyłem suche drożdże (ponoć znacznie mocniejsze), których jedną, małą łyżeczkę rozpuściłem w 50 ml wody. Butelkę zatykamy watą i czekamy 2-3 dni aż rozpocznie się wstępna fermentacja.

Nastaw

Po upływie dwóch, trzech dni przystępujemy do decydującej fazy, której finałem będzie coś takiego:

20130708_143653

W przewodniku „małego winiarza” znajdziemy dokładne ilości poszczególnych składników, jakich będziemy potrzebować przy wytwarzaniu naszego domowego wina (patrz koniec postu).  Ja wybrałem czerwone porzeczki, tak więc mój przepis wyglądał następująco:

– sok (moszcz) z 7 kg owoców – przy wytworzeniu takiej ilości soku skorzystałem z sokowirówki pamiętającej jeszcze czasy PRL; zalecam także przelać sok przez sitko, aby pozbyć się piany, bo potem niepotrzebnie wypełnia ona wnętrze balonu.

– 8,5 litra wody

– 3,3 kg cukru – podanego w formie syropu cukrowego (cukier rozpuszczony w gorącej wodzie w proporcji 1litr na 1 kilogram, a potem ostudzony do temperatury pokojowej)

Kiedy wszystko znajdzie się w balonie dodajemy „matkę drożdżową” i 5 gram rozpuszczonej w wodzie pożywki dla drożdży. Wszystko zamykamy korkiem z rurką fermentacyjną wypełnioną wodą.

Fermentacja rozpoczyna się niemal od razu. Drożdże rozkładają cukier na alkohol i dwutlenek węgla. Naprawdę niezwykle miło się na to patrzy:)

Mijają cztery tygodnie i mamy już wino…

… ale nie możemy go jeszcze rozlewać do butelek. Kiedy fermentacja ustanie musimy zlać wino, aby pozbyć się obumarłych drożdży i szczątków owoców, które opadły na dno balonu. To także dobry moment, aby spróbować, jak smakuje nasze wino. Ku mojemu zdziwieniu kwaśny sok z porzeczek „wydał” pół-wytrawne, niemal pozbawione śladów kwasowości wino. W moim odczuciu poziom alkoholu w winie osiągnął 13-14%.  Przed dalszą konsumpcją wstrzymał mnie lekki posmak drożdży i brak oczekiwanej klarowności:)

Po tym jak wino trafiło z powrotem do balonu dodałem odrobinę środka do klarowania wina, a także 200 ml spirytusu, który nie służy do podniesienia zawartości alkoholu, ale do stabilizacji wina. Zapobiega to wszelkiego rodzaju infekcjom i zatruciom, na które młode wino jest bardzo podatne. Balon oczywiście zatykamy korkiem z rurką fermentacyjną i zostawiamy na co najmniej dwa tygodnie.

Wino trafia do butelek

Po cierpliwym odczekaniu dwóch tygodni można zlać wino do butelek. Na dnie balonu wytworzył się nowy osad, ale już znacznie mniejszy niż przy poprzednim zlaniu. Aby osad pozostał w balonie musimy sięgnąć po „specjalistyczny sprzęt”:). W zestawie „małego winiarza” znajdziemy specjalną rurkę z klipsem, która sprawi, że zlanie wina do butelek będzie znacznie prostsze niż mogłoby się to początkowo wydawać. Przed zlaniem przygotowałem 20 butelek. Zapełniłem 16.

20130831_141357

Ostatnim, ale bardzo ważnym elementem są korki. Specjaliści stanowczo odradzają korki wcześniej używane, gdyż mogą zanieczyścić wino, a ponadto są nieszczelne. Warto kupić nowe korki, a do nich korkownicę. Wydatek to niewielki, ale dzięki temu możemy mieć pewność, że wino będzie spokojnie leżakować czekając na moment kiedy je wypijemy.

20130831_141535

Opisałem Wam swój początek mojej z pewnością długiej przygody z domowym winem. Okazało się, że aby sprawnie i bezstresowo postawić pierwsze kroki w tym „biznesie” wystarczy uważnie przeczytać kilkustronicową broszurkę dołączaną do zestawu „małego winiarza”.

Tak jak pisałem finał mojej „zabawy w wino” ogromnie mnie zaskoczył. Udało mi się uzyskać bardzo klarowne wino, o doskonałym, lekkim smaku, wspaniale rozgrzewające i pozbawione jakichkolwiek chemicznych dodatków.

wino-startowe

Poniżej tabela z podanymi ilościami poszczególnych składników dla wybranych przez nas owoców:

składniki wina

  1. A czy jakaś kalkulacja opłacalności? Jaki jest koszt wytworzenia jednej butelki? Więcej, czy mniej niz 10 złotych?

  2. Wykonałem skok na wino z jabłek.
    Jabłka kilka wiader przepuściłem przez starą sokowirówkę 25l otrzymanego soku wlałem do butli z pożywką i drożdzami w/g przepisu dodałem 6 kg cukru i bulgotało co 2 s.
    Po tygodniu zdekantowałem klarowną ciecz do innego balonu a korzuch moszczu ok 7 cm gruby wywaliłem.
    Zaczęła się fermentacja w nowym 25l balonie szklanym i trwa już 45 dni teraz bulgocze co 5 s.
    ale nie wiem co zrobić jak przestanie bulgotać ?
    Chyba dodam sodu wodorosiarczyn 3g/22l i poczekam kilka dni ,aż osad opadnie – potem zdekantuję do butelek zakorkuję korkownicą i za 3 lata / jak bedę żył ,mogę otworzyć z okazji imienin kilka flaszek?
    oceńcie państwo czy to właściwe postępowanie?
    z góry dziękuję.

  3. Jeśli chodzi o moszcz to czy mogę zblendowac (zmiksować) porzeczki i dodac do butli???? Czy to ma byc wyciśnięty sok z porzeczki??????

    1. Zanett, musi to być sok wyciśnięty z porzeczki. Nie może być stałych elementów, czyli miksowanie odpada.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>