Ciało Kosmetyki Najnowsze

Cukrowy peeling do ciała Kivvi

Kochani,

po dłuższym, blogowym niebycie, powracam do Was z recenzją peelingu do ciała marki Kivvi. Recenzowałam już dla Was żel pod prysznic i masło do ciała tej firmy – wówczas byłam zachwycona, zarówno samym produktem, jak i opakowaniem. Jak było z peelingiem – dowiecie się niebawem.


 

Aroniowy peeling do ciała na bazie brązowego cukru do wszystkich rodzajów skóry. Peeling na bazie brązowego cukru, wzbogacony czystymi olejami i ekstraktami roślinnymi, delikatnie usuwa martwe komórki naskórka, nawilża, odżywia, poprawia mikrokrążenie w powierzchniowych warstwach skóry. Skóra jest odnowiona, promienna i miękka.

100% składników naturalnych

86% składników organicznych

Sposób użycia: przed zastosowaniem należy delikatnie zamieszać zawartość słoiczka,aby ujednolicić konsystencję peelingu.

Niewielką ilość wmasować w wilgotną skórę, spłukać. Stosować jeden/dwa razy w tygodniu.

Produkt nie zawiera: alkoholu, etanoli, glikoli, oleju mineralnego, PABA i EDTA, parabenów, PEG, wazeliny, ftalanów, konserwantów, silikonów, siarczanów, syntetycznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, mocznika, wody.

 

 INCI:

 Brown sugar, Cocos nucifera (Coconut)oil, Vitis vinifera (Grape) seed oil*, Olea europaea (Olive) oil*, Aronia melanocarpa (Aronia) dried fruits, Prunus cerasus (Cherry) kernel oil*, Prunus armeniaca (Apricot) kernel oil*, Essential oil of Citrus sinensis (Oramge)*, Triticum vulgare (Wheat) germ oil*, Simmondsia chinensis (Jojoba) oil*, Persea gratissima (Avocado) oil*, Oenothera biennis (Evening primrose) oil*, Ribes nigrum (Blackcurrant) oil*, Actinidia chinensis (Kiwi) oil*, Vaccinium macrocarpon (Cranberry) seed oil*, Rubus idaeus (Raspberry) oil*, Angelica archangelica (Angelica) extract*, Melissa officinalis (Lemon balm) extract*, Stellaria media (Chickweed) extract*, Matricaria recutita (Chamomilla) extract*, Equeisetum hyemale (Horsetail) extract*, Passiflora incarnata (Passion flower) extract*. * surowce z organicznym certyfikatem

 

Opakowanie: Cóż, prawda jest taka, że marka Kivvi całkowicie kupiła mnie opakowaniami. Są po prostu prze-pięk-ne! Design jest przemyślany, „akwarelowe” malunki na etykietach rozkochały mnie w sobie na tyle, że jestem w stanie wybaczyć producentowi (prawie) wszystko. Powyższy produkt znajduje się w słoiczku z grubego, brązowego, matowego szkła.

 

 

Na etykiecie piękny „wizerunek” aronii, jakby artysta malował ją na etykiecie. Coś wspaniałego. Przyciąga oko i… rękę. I portfel 🙂 Słoik zakręcamy aluminiową nakrętką, całkiem zwyczajną, biorąc pod uwagę pozostałą część opakowania 😉

Warto też wspomnieć, że – choć kosmetyk jest na wierzchu płynny i, jak zaleca producent, przed zastosowaniem, należy go wymieszać – opakowanie jest bardzo szczelne, nic nie cieknie, nie wylewa się – nasz cenny produkt zostaje tam, gdzie powinien.

 

Konsystencja: Jak już wspominałam, półpłynna. W składzie kosmetyku znajdują się tylko naturalne surowce, nie ma żadnych emulgatorów, są tylko oleje, olejki i cukier. Zresztą, skład tego cuda jest wręcz niesamowity. Mamy tu olej kokosowy, olej z pestek winogron, olej z oliwek, suszone owoce aronii, olej z pestek wiśni, olej z pestek moreli, olejek pomarańczowy, olej z kiełków pszenicy, olej jojoba, olej awokado, olej z wiesiołka, olej żurawinowy, olej z pestek malin, ekstrakty: z dzięglu, melisy, gwiazdnicy, rumianku, skrzypu i passiflory. Skład jest ponadprzeciętny, tylko… właśnie, komentarz na sam koniec.

 

Działanie: Jak widać na powyższym zdjęciu, w produkcie mamy naprawdę dużo drogocennych olejów. Do tego brązowy cukier i mikronizowana, suszona aronia, która – w tym przypadku – również pełni funkcję ścierniwa. Scrub działa doskonale, osobiście preferuję stosowanie tego typu (olejowych) produktów na suchą skórę. Efekt ścierny jest bardzo mocno odczuwalny. Po wyjściu z kąpieli skóra nie wymaga dodatkowego balsamowania – jest idealnie nawilżona, wyjątkowo gładka i miękka w dotyku. Efekt ten utrzymuje się jeszcze następnego dnia.

 

 Zapach: Tu ogromny zawód. Biorąc pod uwagę moje poprzednie doświadczenie z marką Kivvi, sądziłam, że będę miała do czynienia z czymś niezwykłym, co przeniesie mnie do czasów dzieciństwa, przypomni chwile beztroski i niczym nieskrępowanej zabawy – takie wspomniena zafundował mi zarówno żel, jak i masło do ciała. Tu zapach właściwie nie występuje. Tzn. jest, ale to po prostu aromat olejów. Nic więcej. A szkoda.

 

 

Wydajność: Niestety, niewielka. Słoik zawiera… 120 ml produktu. To naprawdę niewiele. A nawet bardzo mało. Starcza na 5, w porywach 6 zabiegów. Szczególnie, gdy – tak, jak ja – ma się co masować 🙂 Biorąc pod uwagę powyższe…

Cena: Jest – w moim odczuciu – bardzo wysoka. Kosmetyk kosztuje 72,00 PLN. Aktualnie jest dostępny w promocji – 61,20 PLN: inna wersja, z żurawiną. Sądzę, że okrojenie składu mogłoby zrobić produktowi dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że stosujemy peeling krótko (wydajność), nie sposób odczuć wpływu jego zawartości na skórę. Tak samo zrobiłby nam zwykły cukier z dodatkiem olejów, a jaka różnica w cenie. Oczywiście, dochodzi kwestia kosztów produkcji, pozwoleń, opakowań, etykiet – znam to doskonale z autopsji i wiem z jakimi problemami musi się borykać producent kosmetyku ekologicznego, niemniej jednak uważam, że w tym przypadku Kivvi najzwyczajniej w świecie przedobrzyło, co też wpłynęło na cenę końcową, całkowicie niewspółmierną z zawartością.

Jeśli jednak cenicie dobre rzemiosło kosmetyczne i zależy Wam, żeby produkt był całkowicie ekologiczny, a pieniądze nie grają dla Was zbyt dużej roli, zachęcam do wypróbowania kosmetyku, chociażby po to, by móc postawić sobie to arcydzieło na półce w łazience 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>