Morelowe cudo!

Balsam Morelowy na bazie oleju z pestek Moreli posiada działanie nawilżające, regenerujące, odżywcze, ochronne. Balsam chroni skórę przed agresywnymi warunkami atmosferycznymi jak: wiatr, słońce, niska temperatura oraz zanieczyszczeniem środowiska. Przeznaczony do stosowania na skórę twarzy, szyi, piersi i innych części ciała wymagających nawilżenia i zregenerowania. Pachnie tak smakowicie jak dojrzała morela zerwana prosto z drzewa!
balsam morelowy1
Posiada gęstą konsystencję ale pod wpływem ciepła rozpuszcza się ułatwiając tym samym aplikację.
Skład:
Prunus armeniaca (apricot) kernel oil, Butyrospermumm parkii (shea) butter, Heliantus annuus (sunflower) seed oil, Theobroma cacao (cocoa) seed butter, Copernicia cerifer (carnauba) wax, Cera alba (beeswax), Parfum, Glycine soja (soybean), oil, Rubeus Idaeus (raspberry) seed oil, Maurittia flexuosa fruit oil, Tocopherol, (Benzyl alcohol, Citral, Citronellol, Farnesol, Geraniol, Limonene, Linalool).
balsam morelowy2
Z uwagi na ogromną zawartość komedogennego masła kakaowego, nie stosowałam kremu na skórę twarzy, która i tak ma tendencje do zaskórników. Natomiast z ogromną przyjemnością używałam go w pielęgnacji:

1. Brodawek sutkowych (po karmieniu)
2. Piersi
3. Tymona 😉
Skład kremu jest powalający, dlatego nie miałam obaw przed stosowaniem, po pierwsze: na bardzo wymagające części ciała, po drugie: w pielęgnacji ciała mojego rocznego Synka.
Jednak od początku:
Krem znajduje się w niewielkim słoiczku z grubego szkła. Odkręcamy wieczko i wokół rozpościera się przepiękny aromat świeżej moreli z dodatkiem czekolady najlepszej jakości. Krem pachnie obłędnie! Nie jestem w stanie przekazać Wam tego zapachu, opis i tak tego nie odda 🙂 Konsystencja niespotykana, grudkowata:
balsam morelowy3
W kontakcie z ciałem ekspresowo się rozpuszcza (zawartość wspomnianego masła kakaowego), pozostawiając na skórze lekko pomarańczowy odcień. Wchłania się dość długo, warto jednak poczekać, bo efekty są wspaniałe. Skóra jest nawilżona, miękka, odżywiona. No i ten zapach 🙂 Tymon posmarowany kremem od razu po kąpieli pachniał jak ciasto brzoskwiniowe. CUDO! W pielęgnacji biustu spisał się celująco – po zastosowaniu kremu, skóra była elastyczniejsza, gładka i jędrna. Biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę mam czym oddychać, tym bardziej krem jest prawdziwym objawieniem.
balsam morelowy4
Krem stosuję tylko na wybrane partie ciała, bo mi go najzwyczajniej w świecie szkoda. A cena, niestety, nie powala 🙁 Za 30 ml tej wspaniałości płacimy aż 60 zł 🙁 To bardzo dużo, nawet, jeśli składniki są w 100% naturalne i pochodzą z ekologicznych upraw. Na szczęście produkt jest też niezwykle wydajny i mam wrażenie, że właściwie go nie ubywa (choć podkreślę ponownie – używam go bardzo oszczędnie 🙂 ). Głównie z uwagi na fakt, że na skórę mego dziecięcia wpływa niesamowicie, prawdopodobnie kupię słoiczek, po wykończeniu aktualnie używanego i będę stosować tylko w pielęgnacji Tymka.
Znacie kosmetyki Argile Provence?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>